Powrót
Archiwum

Świdnicka Środa Literacka – Mariola Mackiewicz i Bożena Pytel

Data

24 Kwietnia 2018

Godzina

18.00

Miejsce

Galeria Fotografii Świdnica, Rynek 44

Bilety

wstęp wolny

Świdnicki Ośrodek Kultury zaprasza 24 kwietnia (wtorek) na spotkanie w ramach Świdnickiej Środy Literackiej z dwiema świdniczankami – Mariolą Mackiewicz, nauczycielką j. polskiego w II LO, literatką, aktorką świdnickiej „Alchemii teatralnej” oraz Bożeną Pytel, – fotografką i animatorką kultury, żoną biskupa diecezji wrocławskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Obie panie są laureatkami nagrody specjalnej Prezydenta Świdnicy za stworzenie wyjątkowej publikacji.

„Koniec świata zapachów, czyli przewrotna historia z węchem w roli głównej” to książka niebanalna edytorsko (wysmakowane fotografie), zajmująca od początku do końca, głęboka, humanistyczna, rzec by można sensualistyczna, to niczym mgnienie z zaświatów osnute mgłą zapachów unoszących się długo jeszcze po jej zamknięciu.

No, można było sobie tak iść. Tak wędrować wśród zapachów. Od białego, tego najsłodszego, aż mdlącego, przez bladoróżowy, co to barwą landrynki przypominał albo watę cukrową. A potem od liliowego przez niebieski, który wyglądał jak strzępiasty obłoczek ściągnięty siłą z nieba i zawieszony na gałęzi. Był niczym wonna chmurka. A tak czysta, jakby mydełkiem lawendowym została wyprana. Taaak. Ot, właśnie. Nie inaczej… Ale był też taki bez aż bordowy. Oooo. Przechodzący w fiolet, który nieco żałobnie się kojarzył. I każdy zapach jakby z kolorem właściwym ściśle powiązany. Jakby coś ważnego ta natura chciała powiedzieć o sobie. Oczy można było zamknąć i rozpoznawać kolory po zapachu.

Mamy tu do czynienia z feerią opisanych skojarzeń, ale w tym wszystkim jawi się jakaś dyscyplina, porządek. To metodyczne opisy wszystkiego, czego autorka dotknęła, co zobaczyła, usłyszała, co przeżyła, doświadczyła, przeczytała, podane językiem barwnym i ekspresyjnym. Ten magiczny świat bohaterki utworu wykreowany został poprzez nakładanie się różnorodnych życiowych światów, przy tym to świat piękny, ale też ułomny, skażony nadmiarem, zaczątkiem katastrofy… Te opowieści, niczym schulzowska proza poetycka, nacechowane są rozbudowaną metaforyką, licznymi środkami stylistycznymi, rytmizacją toku wypowiedzi, mitologizacją rzeczywistości…

Magdę zdumiewało, jak zapach pasty perfekcyjnie łączył się z wonią wymaglowanch okiennych zasłon z lnianej tkaniny, której włókna posłusznie prężyły się pod wpływem krochmalu i pamięci o potężnym walcu oszałamiającym je najpierw parą, a potem miażdżącym bezwzględnie, by zmusić do uległości wpisanej w ich szmacianą, nietrwałą egzystencję.

Publikacja ta poruszy zapewne zarówno starszych, jak i młodych czytelników, gdyż jest to nie tylko książka o „dziwnej chorobie-niechorobie”, to również lekcja historii o „zabużańskim edenie”, choć nieco wyimaginowana, a jednocześnie opowieść o wrażliwości, młodzieńczych przeżyciach, marzeniach i fascynacjach, historia o inności, także tolerancji. To również udoskonalenie naszej wiedzy o naturze zaburzeń zapachowych, o zapachach początku i końca, miłości i śmierci, od dysosomii po anosomię. Autorka uświadamia nam, czym jest ta choroba, burząc jakby urojony most pomiędzy normą psychiczną a zaburzeniem.

W przypadku Magdy działał jednak zupełnie inaczej. Przepędzał piękne, dziecięce sny. Wbijał się igłowato w nozdrza, wwiercał w łzawiące oczy, dusił i męczył podstępnie, zapewniając bezsenność i poczucie wstydu z powodu naznaczenia zapachem. Gdyż ten utrwalał się na jej piżamie, kalał pościel i wgryzał się w materac. Był wszędzie.

Mamy wrażenie, że Mariola Mackiewicz pisze jakby o rezerwach, które umknęły innym badaczom, często nieuświadomionych przez laików, nawet tych mocniej zainteresowanych tematem. To krok w stronę edukacji społeczeństwa, które różnie odbiera takie przypadłości.
To książka o czymś i dla kogoś, wierząca w czytelnika, w jego wrażliwość, kompetencje, oczekiwania. Opowieść błyskotliwa, przeszła i współczesna, rozegrana zarówno pod względem niebanalnej formy, jak i realiów, z którymi wielu czytelników będzie się mogło utożsamić.

Wonie nigdy nie próżnują. Nie tracą swej szansy. Rozkochują w sobie natychmiast, bezwarunkowo i z zaskoczenia, aby pragnąć ich tym bardziej i bardziej. A nawet pożądać. To za nimi często się tęskni, mitologizując je i ratując rozpaczliwie w swej pamięci przed wiecznym niebytem.”

Maria Szymańska, II LO Świdnica

Newsletter

Bądz zawsze na bieżąco, zapisz się do newslettera!

Jesienią na naszej scenie wielkie wydarzenia więcej
+